Pierwszy dzień po powrocie
Pamiętam swój. Weszłam do biura i pomyślałam "gdzie ja jestem?". Nowe twarze, nowe procedury, ludzie gadają jakimś slangiem, którego nie rozumiem. A ja myślę tylko o tym, czy dziecko je w żłobku i czy nie płacze.
Jeśli to czytasz przed powrotem lub właśnie po - jesteś w dobrym miejscu. Pogadajmy.
Czego NIKT Ci nie powie
Będziesz zmęczona. Bardzo. - Praca + dziecko + dom = zero energii. To normalne. Nie jesteś słaba.
Mózg Ci się "zresetował" - Po miesiącach mówienia "pa pa" i "gdzie jest miś" trudno przestawić się na excele i prezentacje.
Poczucie winy będzie z Tobą - Jak jesteś w pracy, myślisz o dziecku. Jak jesteś z dzieckiem, myślisz o pracy. Welcome to the club.
Niektórzy będą patrzeć dziwnie - "A, matka, to pewnie będzie na L4 co chwilę". Ignoruj. Udowodnij im, że się mylą. Albo nie - nie musisz nikomu nic udowadniać.
Jak przetrwać pierwsze tygodnie?
1. Obniż poprzeczkę
Nie musisz być od razu najlepsza. Wystarczy, że JESTEŚ. Dajesz radę przychodzić, robić swoje, wracać do domu. To już sukces.
2. Znajdź sojusznika
Kogoś w pracy, kto Cię ogarnie. Pokaże, co się zmieniło, wytłumaczy procedury, powie, kto jest kim. Zapytaj - ludzie zwykle chcą pomóc.
3. Nie porównuj się do innych
Ta koleżanka bez dzieci, która jest na bieżąco ze wszystkim? Ma 8 godzin snu i weekendy wolne. Ty masz inne życie - i to jest OK.
4. Ustal priorytety z szefem
Od razu, jasno. Co jest najważniejsze? Na czym masz się skupić? Co może poczekać? Im wcześniej to ustalicie, tym mniej stresu.
5. Zadbaj o logistykę
Kto odbiera dziecko, gdy Ty masz spotkanie? Co robicie, gdy maluch choruje? Plan A, plan B, plan C. Im więcej opcji, tym spokojniejsza głowa.
A jeśli nie daję rady?
To nie znaczy, że jesteś złą matką. Ani złą pracownicą. Może ta praca nie jest elastyczna. Może potrzebujesz innego układu. Może potrzebujesz pomocy (i to OK prosić o nią!).
Rozmawiaj - z partnerem, rodziną, szefem, HR-em. Szukaj rozwiązań. Bo one są - tylko czasem ukryte.
Na koniec
Wracasz do pracy jako inna osoba. Masz nowe priorytety, nową perspektywę, nowe supermoce (zarządzanie kryzysowe przy płaczącym dziecku o 3 w nocy? Level expert!).
To nie wada. To atut. Dasz radę. Naprawdę.
